piątek, 8 marca 2013

Najemnicy


Najemnicy


    Nastały złe czasy dla piłki nożnej. Czasy, gdy wszelkie wartości schodzą na drugi plan w imię pieniądza. Czasy, w których dla piłkarza ważniejsza od sukcesów jest ilość zer w kontrakcie. Niestety żyjemy w czasach, gdy kłamstwo nie jest niczym dziwnym ani bulwersującym. Piłkarze sterowani przez swoich agentów, którzy z kolei są sterowani rządzą pieniądza, potrafią zmieniać drużyny nawet pięć, sześć, siedem razy w ciągu kariery. Najlepszym przykładem w połakomieniu się na kasę jest według mnie Thiago Silva. Były gracz AC Milanu pobił wszelkie rekordy podpisując ze swoim byłym zespołem nowy kontrakt i zgarniając całkiem niezłą sumkę za sam podpis, aby po niecałym miesiącu przenieść się do francuskiego PSG i kolejny raz zarobić niemałe pieniądze za parafkę pod kontraktem.
Możliwe, że takie zachowanie nie miałoby tak złego wydźwięku gdyby sam zawodnik przez parę miesięcy nie zapewniał, że kocha Milan, Mediolan, kibiców, mieszkańców i z szacunku do nich nigdzie się nie rusza. Widać, że prawdą jest stwierdzenie, że każdy ma swoją cenę. Osobiście nie mam nic do władzy pieniądza w piłce, ale stanowczo nie podoba mi się to, gdy ta mała niepozorna rzecz wkracza w moralność zawodników i trawi ją niczym rak. Wyjaśniam już, o co chodzi. Każdy kibic piłki nożnej na świecie zdaje sobie sprawę z tego, że występują w tym środowisku różnorakie zależności, zazwyczaj definiowane przez klubowe tradycje lub krajową historie. Mówię w tym przypadku o tym, że wzmożona konkurencja i wrogość takich zespołów jak Barcelona i Real, Milan i Juventus, Manchester i Arsenal, Liverpool i Everton nie wzięła się z powietrza. Może ona być wynikiem kompleksów, uciemiężeniem jednych lub faworyzowaniem drugich itd. Tak naprawdę powodów takich zachowań jest  mnóstwo od bardzo błahych po bardzo poważne. Nikt jednak nie zaprzeczy, że te zależności istnieją i będą istnieć. Tutaj właśnie wkraczają zawodnicy ze swoją zepsutą moralnością. Bo jak inaczej nazwać zmianę przez np. Luisa Figo Barcelony na Real? Wspominam tutaj akurat o nim, ponieważ uważam, że to właśnie on, jako pierwszy złamał, tą głęboko zakorzenianą w głowach kibiców oraz zawodników, tamę. Teraz praktycznie większość zawodników ma gdzieś gdzie będzie grać, ważne jest tylko to żeby liczba zer była odpowiednia. Wszystkie rekordy pobija według mnie Zlatan Ibrahimović. Latający Szwed, któremu obca jest, jakakolwiek moralność. Nie waha się przed kopaniem kolegów na treningach, deptaniem przeciwników w  trakcie meczów i biciu dziennikarzy po rozgrywkach.
Odzwierciedlenie tego możemy także znaleźć w przebiegu jego kariery. Pierwszym  klubem napastnika  był Ajax Amsterdam, z którego przeszedł do włoskiego Juventusu. Po tym jak wyszły na jaw korupcyjne machlojki tego zespołu Zlatan zmienił klub na Inter Mediolan. Nie muszę chyba mówić, że kluby te nie przepadają za sobą. Na tym nie koniec po dłuższej chwili przeniósł się do Barcelony by po roku zagrzać miejsce w kolejnym włoskim gigancie AC Milanie. Nie wiem jak wy, ale ja nie chciałbym grać w dwóch klubach, którym niedawno strzelałem gole i byłem wyzywany przez kibiców, Szwed zaliczył aż trzy takie zespoły. Skończył na razie w PSG i brakuje mu teraz tylko rocznej wycieczki do Madrytu, aby późnej skończyć karierę w PSV Eindhoven.  To by była prawdziwie hmmmm „zdradziecka” kariera. 
   Dążę do tego, aby uzmysłowić wam , iż nie ma sensu kupować zawodników, trzeba ich wychować. Ważne jest to, aby wpajać im od samego początku idee i wartości swojego klubu, aby wzbudzić w nich miłość do barw klubowych, które pozwoliły im zadebiutować w wielkiej piłce. Na palcach jednej ręki można policzyć zespoły, w których zawodnicy grają dla idei i z przywiązania  więc  trzeba ich podawać jako przykład właściwego postępowania (Maldini, Giggs, Puyol, Del Piero), a nie karmić ambicję młodych piłkarzy obietnicą większych pieniędzy. Konieczne jest to aby uzmysłowić graczom,  że ważniejsze od tych zer w kontrakcie  są sukcesy sportowe. Pamiętajcie obiecajcie zawodnikom pieniądze a będą walczyć dopóki nie zgromadza bogactwa. Wtedy się odwrócą i odejdą. Jeśli jednak dasz im ideę, za którą będą mogli walczyć, nie wyrzekną się jej do ostatniego tchu. Chyba nikomu nie muszę mówić, co to oznacza.
Taką politykę wobec zawodników stosują od dłuższego czasu Ajax i Barcelona a powoli wdrażają ją np. Milan, Juventus, Borussia Dortmund. Daleki jestem od stwierdzenia żeby cały skład budować na wychowankach gdyż jest to prawie niemożliwe, ale chciałbym żeby stanowili oni trzon swoich drużyn a zawodnicy ściągnięci spoza klubu potrafili okazać szacunek za to ze im zaufano i pozwolono się pokazać.  Według mnie każdy szanujący się klub powinien skreślać ze swoich list transferowych zawodników pokroju wyżej wspomnianego Ibrahimovicia, nawet jeżeli, tak jak Szwed, dysponuje on nieprzeciętnymi umiejętnościami. Niestety w tych czasach agenci piłkarzy zawsze będą kierować swoich podopiecznych w stronę większych sum nawet wtedy, kiedy  nie będzie to dobre rozwiązanie dla samego zawodnika. Pozostaje mieć tylko nadzieję, iż będzie więcej takich zawodników jak wyżej wspomniany Giggs i inni, a kluby nie tylko będą uczyć grać w piłkę  adeptów swoich szkółek, ale też uczyć życia i wpajać im  podstawowe wartości.

                                                          

PS Z Okazji dnia kobiet chciałbym wszystkim Paniom życzyć wszystkich najlepszego a w szczególności „mojej Pani” Iwonie =)