wtorek, 19 lutego 2013

Chilijski Diabeł


Chilijski Diabeł




        Alexis Sanchez chilijski gwiazdor, który prawie dwa lata temu przeniósł się z Udinese Calcio do FC Barcelony wzbudzając tym samym wiele emocji, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. Transfer ten niemal natychmiastowo podzielił cała społeczność kibiców katalońskiego klubu na dwie frakcje. Połowa kibiców dość sceptycznie podchodziła do tego zawodnika, narzekając na wysokość kwoty odstępnego a samemu zawodnikowi zarzucając samolubstwo, brak umiejętności do gry kombinacyjnej i zbytnie uwielbienie własnej osoby. Druga część fanów (zapewne ta, która interesuje się włoską Serie A) była zachwycona, nie mogąc się nachwalić nietuzinkowych umiejętności młodego napastnika. Strzał z dystansu, szybkość, genialny drybling, siła, świetna gra głową, to miały być atuty, które prezentował sobą Alexis, a których brakowało Barcelonie w poprzednich sezonach. Musze przyznać, że sam dałem się zauroczyć grą Chilijczyka. Oglądając jego wyczyny we Włoszech byłem zachwycony tym, z jaką łatwością mijał rywali i strzelał gole. Mimo młodego wieku już wtedy zebrał bardzo dużo doświadczenia grając na boiskach południowoamerykańskich. Był członkiem takich zespołów jak River Plate i Colo-Colo, do których wypożyczało go wyżej wspomniane Udinese, lecz dopiero w tym ostatnim pokazał pełnie swoich umiejętności. Młody Chilijski Diabeł, jak zwykłem go nazywać, mijał swoich rywali jakby byli, tyczkami asystując swoim kolegą z zespołu aż trzynastokrotnie i samemu żądląc przeciwnika piętnastokrotnie. Jego umiejętności odczuły na sobie tak wielkie zespoły, jak np. AC Milan, Juventus Turyn, Lazio, Palermo. Właśnie to, co wyprawiał z przeciwnikami zaowocowało transferem do FC Barcelony, zespołu, który bardzo uważnie analizuje potencjalne cele transferowe.
           Myślę, że po prawie dwóch latach gry dla Katalończyków można porozmawiać o tym czy było warto. Nie będę nikogo trzymał w niepewności według mnie transfer był warty każdego złamanego Euro centa. Tak wiem, że w tym roku Alex częściej nokautuje widzów na trybunach Camp Nou niż strzela gole ale powiedzcie szczerze, czy poza tym, że jest piekielnie nieskuteczny możecie mu coś jeszcze zarzucić? Odpowiedź jest prosta. NIE! Nikt mu nie może odmówić waleczności, poświęcenia dla klubu lub braku umiejętności. Nasz Diabeł wciąż potrafi zakręcić obrońcami rywali (jestem przekonany, że obrońcy Valencii potwierdziliby moje słowa), wciąż z łatwością dochodzi do sytuacji strzeleckich, wciąż notuje liczne asysty oraz tak zwane podania otwierające I WCIĄŻ haruje jak wół, biegając od pola karnego do pola karnego walcząc o każdą piłkę. Brakuje mu tylko jednego, tego samego, co zatracił Fernando Torres przechodząc z Liverpoolu do Chelsea… skuteczności. Nie wiem, co jest przyczyna tak małej ilości goli w tym sezonie, ale jedno jest pewne kiedy Alexis zacznie regularnie wykorzystywać swoje sytuacje bramkowe to nic go nie zatrzyma. Naprawdę myślę, że może zaliczyć zbliżoną ilość bramek do Messiego. Analizując mecze tegorocznej Ligi hiszpańskiej, Copa del Rey oraz Ligi Mistrzów zauważyłem, że bardzo często Alex ma zbliżoną bądź większą ilość sytuacji niż argentyński gwiazdor. Praktycznie w każdym meczu Sanchez mógłby aplikować swoim rywalom od 2 do 5 bramek. Uważam, że Chilijczyk  przebudzi się, jeśli nie w tym to następnym sezonie I wszyscy kibice, którzy go nie skreślą do tego czasu będą tryumfować nad pozostałymi. Trzeba zauważyć, że Alex pełni jeszcze jedną bardzo ważna role w zespole a mianowicie nie walczy z Messim o miano największej gwiazdy i goleadora. W ostatnich latach widzieliśmy, co się działo z tymi, którzy próbowali przejąć role La Pulgi. Zlatan wyleciał z klubu tak szybko jak do niego wleciał a Villa też w tej chwili nosi się z zamiarem opuszczenia Camp nou na rzecz Emirates Stadium. Z Alexem jest inaczej. Wiele razy podczas meczów zauważyłem, że Argentyński gwiazdor na siłę szuka Sancheza, aby umożliwić mu zdobycie większej ilości goli. Mogę się mylić, ale mam wrażenie, że powstała między nimi specyficzna wieź, której nie udało się zbudować ani ze Zlatanem ani z Villa ani z Pedro i innymi świetnymi napastnikami.
Wieź jest tak silna, że i jeden i drugi czasami zbyt czesto szukają się na boisku, ale powiedzcie czyż nie na tym polega budowanie solidnego, solidarnego zespołu? Właśnie na budowaniu jedynych w swoim rodzaju, unikatowych więzi? Osobiście nie wiem, dlaczego jest tak wiele hejterów Chilijczyka. Nie jest on mniej skuteczny od Pedro a na pewno dysponuje większymi umiejętnościami i większym potencjałem żeby te umiejętności doskonalić. Tylko w jednym tych dwóch zawodników jest podobnych. Obaj pracują w obronie jak mrówki, jednak, jeśli miałbym decydować, kogo sprzedać z zespołu, aby zwolnić miejsce dla młodych wychowanków La Masia to bez wahania wskazałbym Pedro. Wiadome jest to, że to, co napisałem jest mocno subiektywne i wiele osób może się z tym nie zgadzać, ale apeluje do tych, którzy także prezentują to samo stanowisko, co ja żeby uzbroili się jeszcze w ciekawość. A pozostali…. Cóż proponuje wziąć przykład z kibiców hiszpańskich zebranych na Camp Nou, którzy po każdej przestrzelonej piłce skandują „ALEXIS!! ALEXIS!!”  aby wspierać młodą dziewiątkę Barcelony. Narzekanie jest bardzo polskie a ja nakłaniam żebyście uczyli się od nich, na czym polega prawdziwe kibicowanie. Nie tylko wymagajcie, ale wesprzyjcie piłkarza, klub, dajcie coś od siebie.

   Ostatnio jeden z członków zarządu powiedział „Camp Nou zjadło już wielu wielkich piłkarzy” wiec ja mogę powiedzieć na to tylko jedno: NIE DAJ SIĘ ZJEŚĆ ALEX POKAŻ, ŻE JESTEŚ PRAWDZIWYM CHILIJSKIM DIABŁEM!!!!







PS Zapraszam do stworzonej przeze mnie kompilacji o młodym Chilijczyku.





wtorek, 5 lutego 2013

Nieufni

Nieufni




Złote dziecko angielskiego footballu, olśniewający, cudowny w taki sposób w ciągu ostatnich tygodni jest określany, przez zagraniczne media, Daniel Sturridge. Ci, którzy nie wiedza, zawodnik ten przeszedł w zimowym okienku transferowym z Chelsea do Liverpoolu za 12 mln funtów i z miejsca stał się kluczowym zawodnikiem swojego nowego zespołu. Mówi się, że istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki, lecz to właśnie te ostatnie powiedzą nam jak wielki potencjał drzemie w tym młodym napastniku. Podczas miesiąca pobytu w mieście Beatlesów Sturridge zaliczył ok. 300 minut w  Premier League i FA-Cup strzelając przy tym 4 gole i jeden raz asystując swojemu koledze z zespołu.
   Gdybym był terenem Liverpoolu to skakałbym z radość, rzadko, bowiem udaje się za tak niska cenę wykupić tak wielki talent, który w nowym otoczeniu, bez odpowiedniego przygotowania do drugiej części sezonu wchodzi na boisko i dewastuje przeciwne drużyny. Pozostaje tylko zadać pytanie:, Dlaczego? Dlaczego zarząd Chelsea pozwolił sobie wyrwać tak zdolnego zawodnika i to za tak, powiedzmy sobie szczerze, śmieszna sumkę pieniędzy? W tych czasach gdzie „talenty” z Brazylii wykupuje się za 40-50 milionów a szesnastolatków Papa Wenger potrafi wyciągnąć za kilka ładnych milionów, Daniel przechodzi za niespełna 15 milionów Euro do Liverpoolu. Tego samego Liverpoolu, który przez ostatnie lata dawał się doić każdemu innemu zespołowi w lidze angielskiej (przypomnijcie sobie choćby kwotę transferu Andy'ego Carrolla). Co z tym chłopakiem jest nie tak? Starając się dojść do tego, próbowałem spojrzeć na to zagadnienie pod każdym kątem. Może chodziło o wiek? Według mnie 23 lata to perfekcja. Zawodnik nie za młody nie za stary, już zdążył złapać sporo doświadczenia, lecz wciąż trawi go głód sukcesów. Wiec być może poszedł śladami niesfornych piłkarzy takich jak Cantona, Balotelli i inni? Szczerze mówiąc, gdy czytałem wywiady z nim nigdy nie odniosłem takiego wrażenia. Wręcz przeciwnie z jego wypowiedzi aż bije szacunek do rywala, skromność i chęć pracy nad sobą. Śledząc jego poczynania zauważyłem jeszcze jedną rzecz, a mianowicie wielką ambicje drzemiąca w tym zawodniku a to kolejny duży plus, przynajmniej według mnie. Więc powróćmy do pytania, Dlaczego? Dlaczego ten zawodnik, który według mnie bez problemu wyparłby ze składu Chelsea Fernando Torresa, zdobywa gole teraz dla Liverpoolu?

Odpowiedź jest jednym słowem – Zaufanie. Zaufanie, którego brakowało zarówno u sterników Manchesteru City jak i Chelsea. Wiadomo, że łatwiej jest postawić na napastnika, którego sprowadza się za grube miliony, który, teoretycznie, zapewni 20-30 goli w sezonie. Po co budować solidny zespół oparty na doświadczeniu i stonowanym footballu wspieranym przez młodzieńczą nieprzewidywalność, polot i finezje, skoro można wydać 200 mln funtów i po prostu wymienić „zużytych” zawodników. Taka w tej chwili panuje polityka w Chelsea młodych zdolnych wywalić, starych, zasłużonych oddać bądź sprzedać. Jeśli ktoś się nie zgadza niech popatrzy co się stało z bohaterem tego felietonu, co się stało z Drogbą, co się dzieje z Lampardem i wreszcie co się miało stać z Ashleyem Colem. Powiedzcie szczerze, czy jakikolwiek kibic sprzedałby Xaviego bądź Puyola z Barcelony, Buffona z Juventusu, Giggsa z Manchesteru Utd albo Raula z Realu…. Ups ? NIE! A Klub zarządzany przez rosyjskiego oligarchę bazuje na tym że z zawodników trzeba wycisnąć co się da, wygrać nimi jak dużo się da i na koniec sprzedać gdziekolwiek się uda. Nie ma miejsca na nic innego.

  Daniel niewątpliwie skorzystał na tym transferze, przeszedł do zespołu, który jest budowany na wierności do klubu, tradycji i uczciwości. Sam piłkarz przyznał niedawno, że to największy klub, w którym dotychczas grał i jestem skłonny się z tym zgodzić. Mam nadzieje, że ten młody anglik pomoże w odbudowie tego wielkiego zespołu, jakim jeszcze niedawno był Liverpool. W kwietniu odbędzie się mecz byłej i obecnej drużyny Sturridg’a, mecz, który być może przesądzi o być albo nie być jednego z tych zespołów lidze mistrzów. Mam nadzieje, że do tego czasu Daniel zbuduje, solidna nić albo raczej autostradę zrozumienia ze swoimi klubowymi kolegami. Odbuduje fizyczną formę, o której sam mówi, że nie jest jeszcze doskonała i pokaże Ramonowi, że czasem warto zainwestować w szkółkę. Warto dać się wykazać młodym zawodnikom, którzy wyprują sobie płuca, żeby pokazać ile dla nich znaczy klub. Wreszcie, że nie zawsze pojecie droższe = lepsze jest prawdziwe. Mam nadzieje, że Daniel będzie bronić krwisto czerwonych barw z taka samą zawziętością, z jaką mógł kiedyś bronić niebieskich barw. Mógł gdyby dostał, choć trochę zaufania. Gdyby trenerzy mieli, choć trochę jaj. Wreszcie mam nadzieje, że ten mecz skończy się tak jak powinni kończyć ślepi, nieufni tchórze.
           Widzę świetlaną przyszłość przed tym młodzianem, już teraz moim zdaniem Danny Welbeck może mu czyścić buty, a jeśli dalej będzie dążył do doskonałości i wciąż tak świetnie będzie wypełniać swoje zadania na murawie to, razem z Luisem Suarezem rozpracuje każdą obronę. Do tego, jeśli Liverpool wzmocni swoją obronę i bramkę w letnim okienku transferowym to w czołówce Premier League może się zrobić bardzo ciekawie. A Wy jak sądzicie? Przyszłość Daniela jest bliżej TOP 10 napastników świata czy po prostu się wystrzela i zrówna do niektórych kolegów z Liverpoolu. Piszcie =)