Nieufni
Złote dziecko angielskiego footballu, olśniewający, cudowny w taki sposób w ciągu ostatnich tygodni jest określany, przez zagraniczne media, Daniel Sturridge. Ci, którzy nie wiedza, zawodnik ten przeszedł w zimowym okienku transferowym z Chelsea do Liverpoolu za 12 mln funtów i z miejsca stał się kluczowym zawodnikiem swojego nowego zespołu. Mówi się, że istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki, lecz to właśnie te ostatnie powiedzą nam jak wielki potencjał drzemie w tym młodym napastniku. Podczas miesiąca pobytu w mieście Beatlesów Sturridge zaliczył ok. 300 minut w Premier League i FA-Cup strzelając przy tym 4 gole i jeden raz asystując swojemu koledze z zespołu.
Gdybym był terenem Liverpoolu to skakałbym z radość, rzadko, bowiem udaje się za tak niska cenę wykupić tak wielki talent, który w nowym otoczeniu, bez odpowiedniego przygotowania do drugiej części sezonu wchodzi na boisko i dewastuje przeciwne drużyny. Pozostaje tylko zadać pytanie:, Dlaczego? Dlaczego zarząd Chelsea pozwolił sobie wyrwać tak zdolnego zawodnika i to za tak, powiedzmy sobie szczerze, śmieszna sumkę pieniędzy? W tych czasach gdzie „talenty” z Brazylii wykupuje się za 40-50 milionów a szesnastolatków Papa Wenger potrafi wyciągnąć za kilka ładnych milionów, Daniel przechodzi za niespełna 15 milionów Euro do Liverpoolu. Tego samego Liverpoolu, który przez ostatnie lata dawał się doić każdemu innemu zespołowi w lidze angielskiej (przypomnijcie sobie choćby kwotę transferu Andy'ego Carrolla). Co z tym chłopakiem jest nie tak? Starając się dojść do tego, próbowałem spojrzeć na to zagadnienie pod każdym kątem. Może chodziło o wiek? Według mnie 23 lata to perfekcja. Zawodnik nie za młody nie za stary, już zdążył złapać sporo doświadczenia, lecz wciąż trawi go głód sukcesów. Wiec być może poszedł śladami niesfornych piłkarzy takich jak Cantona, Balotelli i inni? Szczerze mówiąc, gdy czytałem wywiady z nim nigdy nie odniosłem takiego wrażenia. Wręcz przeciwnie z jego wypowiedzi aż bije szacunek do rywala, skromność i chęć pracy nad sobą. Śledząc jego poczynania zauważyłem jeszcze jedną rzecz, a mianowicie wielką ambicje drzemiąca w tym zawodniku a to kolejny duży plus, przynajmniej według mnie. Więc powróćmy do pytania, Dlaczego? Dlaczego ten zawodnik, który według mnie bez problemu wyparłby ze składu Chelsea Fernando Torresa, zdobywa gole teraz dla Liverpoolu?
Odpowiedź jest jednym słowem – Zaufanie. Zaufanie, którego brakowało zarówno u sterników Manchesteru City jak i Chelsea. Wiadomo, że łatwiej jest postawić na napastnika, którego sprowadza się za grube miliony, który, teoretycznie, zapewni 20-30 goli w sezonie. Po co budować solidny zespół oparty na doświadczeniu i stonowanym footballu wspieranym przez młodzieńczą nieprzewidywalność, polot i finezje, skoro można wydać 200 mln funtów i po prostu wymienić „zużytych” zawodników. Taka w tej chwili panuje polityka w Chelsea młodych zdolnych wywalić, starych, zasłużonych oddać bądź sprzedać. Jeśli ktoś się nie zgadza niech popatrzy co się stało z bohaterem tego felietonu, co się stało z Drogbą, co się dzieje z Lampardem i wreszcie co się miało stać z Ashleyem Colem. Powiedzcie szczerze, czy jakikolwiek kibic sprzedałby Xaviego bądź Puyola z Barcelony, Buffona z Juventusu, Giggsa z Manchesteru Utd albo Raula z Realu…. Ups ? NIE! A Klub zarządzany przez rosyjskiego oligarchę bazuje na tym że z zawodników trzeba wycisnąć co się da, wygrać nimi jak dużo się da i na koniec sprzedać gdziekolwiek się uda. Nie ma miejsca na nic innego.
Daniel niewątpliwie skorzystał na tym transferze, przeszedł do zespołu, który jest budowany na wierności do klubu, tradycji i uczciwości. Sam piłkarz przyznał niedawno, że to największy klub, w którym dotychczas grał i jestem skłonny się z tym zgodzić. Mam nadzieje, że ten młody anglik pomoże w odbudowie tego wielkiego zespołu, jakim jeszcze niedawno był Liverpool. W kwietniu odbędzie się mecz byłej i obecnej drużyny Sturridg’a, mecz, który być może przesądzi o być albo nie być jednego z tych zespołów lidze mistrzów. Mam nadzieje, że do tego czasu Daniel zbuduje, solidna nić albo raczej autostradę zrozumienia ze swoimi klubowymi kolegami. Odbuduje fizyczną formę, o której sam mówi, że nie jest jeszcze doskonała i pokaże Ramonowi, że czasem warto zainwestować w szkółkę. Warto dać się wykazać młodym zawodnikom, którzy wyprują sobie płuca, żeby pokazać ile dla nich znaczy klub. Wreszcie, że nie zawsze pojecie droższe = lepsze jest prawdziwe. Mam nadzieje, że Daniel będzie bronić krwisto czerwonych barw z taka samą zawziętością, z jaką mógł kiedyś bronić niebieskich barw. Mógł gdyby dostał, choć trochę zaufania. Gdyby trenerzy mieli, choć trochę jaj. Wreszcie mam nadzieje, że ten mecz skończy się tak jak powinni kończyć ślepi, nieufni tchórze.
Widzę świetlaną przyszłość przed tym młodzianem, już teraz moim zdaniem Danny Welbeck może mu czyścić buty, a jeśli dalej będzie dążył do doskonałości i wciąż tak świetnie będzie wypełniać swoje zadania na murawie to, razem z Luisem Suarezem rozpracuje każdą obronę. Do tego, jeśli Liverpool wzmocni swoją obronę i bramkę w letnim okienku transferowym to w czołówce Premier League może się zrobić bardzo ciekawie. A Wy jak sądzicie? Przyszłość Daniela jest bliżej TOP 10 napastników świata czy po prostu się wystrzela i zrówna do niektórych kolegów z Liverpoolu. Piszcie =)




Zgadzam się w 100%.Ich polityka polega na sprzedawaniu lub wypożyczaniu wszystkich dobrych młodych zawodnikach i kupowaniu kogoś kto sprawdził się w innym klubie.Sprzedawanie starych zawodników mogłoby być czymś normalnym gdyby nie był to ktoś kto wciąż jest filarem tego zespołu.Co do Sturridga myślę że będzie z niego genialny zawodnik i pewnie wtedy wróci do Chelsea za20-30mln.
OdpowiedzUsuń